Wiele osób doświadcza dziś odłączenia od swojego ciała. To temat, który coraz częściej pojawia się w gabinetach terapeutycznych — i mam poczucie, że dotyka nas kolektywnie. Choć bywamy od ciała daleko, jednocześnie coś nas ku niemu woła. Jakby jakaś część wiedziała, że w ciele może być bezpiecznie, dobrze i zasilająco.
Do mojego gabinetu w Poznaniu trafiają osoby, które mówią:
„Dużo rozumiem, ale nie czuję.”
„Jestem ciągle w głowie.”
„Nie wiem, co się dzieje w moim ciele.”
To właśnie od tego miejsca często zaczyna się praca w terapii czaszkowo-krzyżowej
Dlaczego tracimy kontakt z ciałem?
Dla wielu z nas ciało nie było przestrzenią bezpieczeństwa. Od wczesnych lat mogło być obiektem krytyki, ocen, zawstydzania, niechcianej uwagi, przemocy. W takich warunkach trudno czuć się w ciele dobrze. Ciało jednak zawsze próbuje nas chronić. Dostosowuje się do warunków, w jakich żyjemy — również do traumy, napięcia i braku bezpieczeństwa. Nie dlatego, że coś z nami „nie tak”, ale dlatego, że mechanizmy przystosowania pomagają przetrwać.
Jak ciało się przystosowuje?
Ciało uczy się takich strategii, które kiedyś były potrzebne.
Garbisz się? Być może w dzieciństwie ważne było, by „nie zajmować za dużo miejsca”. Klatka piersiowa jest wypchnięta do przodu, a oczy mają twarde spojrzenie? Być może w dziecko od najmłodszych lat dostawało sygnał, że bycie twardym i asertywnym jest akceptowane i doceniane.
Poprzez postawę, napięcia i sposób poruszania się ciało utrwala to, czego nauczyło się, by sprostać oczekiwaniom otoczenia. Te strategie często pozostają aktywne długo po tym, jak zagrożenie minęło.
Co robi moje ciało, gdy czuje zagrożenie?
Autonomiczny układ nerwowy reaguje szybciej niż myślenie. Możemy doświadczać:
- zamrożenia
- odrętwienia
- gotowości do walki lub ucieczki
- nadwrażliwości na dźwięki, zapachy, ruch
- nagłego napięcia bez „powodu”
To często ślady niedokończonych reakcji obronnych, które nadal żyją w ciele — mimo że warunki zewnętrzne już się zmieniły. Na szczęście uświadomienie ich sobie oraz praca nad ich zmianą mogą pomóc w pokonaniu ograniczeń przeszłości. W terapii czaszkowo-krzyżowej pracujemy właśnie z tym poziomem — nie przez analizę, lecz przez regulację układu nerwowego.

Co czuję do swojego ciała?
Trauma i przywiązanie oparte np. na lęku lub braku bezpieczeństwa wpływają na to, co czujemy do naszego ciała. Jeśli w dzieciństwie nie mieliśmy wystarczającego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa:
- Możemy czuć się zawstydzeni własnym ciałem, a nawet zdegustowani nim lub obrzydzeni.
- Możemy obwiniać nasze ciała, że nie są dość silne, jeśli w dzieciństwie wymagano od nas zwinności i nazywano np. „słabeuszami” lub „ciapami”.
- Możemy ukrywać swoją kobiecość i naturalną seksualność, jeśli w rodzinie krytykowało lub wyśmiewało się wygląd, strój innych osób, komentowało, zawstydzało, lub np. ktoś dopuszczał się molestowania seksualnego, także słownego.
- Można mieć krytyczny stosunek do własnego ciała z powodu niepełnosprawności lub choroby lub mieć nadal wobec siebie i swojego ciała presję nałożoną przez rodziców, nauczycieli lub trenerów.
Jak dochodzi do odłączenia od ciała?
Ból emocjonalny, który pojawia się w ciele w wyniku zranienia przez ważne osoby jest odczuwany w ciele. Na pewno go znacie:
- ucisk w gardle
- ścisk w klatce piersiowej
- kołatanie serca
- ból brzucha
Podobnie jest z bólem fizycznym wywołanym traumą, może to być bolesny upadek, atak lub przestraszenie się, które wchodzi w ciało głęboko i po prostu fizycznie boli. Gdy uczucie bólu emocjonalnego i fizycznego jest za duże i nie to utrzymania, po to, żeby przetrwać możemy się od ciała odłączyć, aby nie czuć cierpienia i przeżyć ten trudny moment. Odłączenie się od ciała, czyli dysocjacja może być w takim przypadku zdrowe i pomocne, pomaga przetrwać trudny moment, traumatyczne wydarzenie.
Jednak, gdy dzieje się to zbyt często i wpadamy w nawyk odłączania się od ciała w momencie spodziewania się zranienia lub dyskomfortu, z czasem tracimy naturalne połączenie z ciałem. Dysocjacja staje się nową normą zamiast pełnić funkcję tymczasowego środka zaradczego w obliczu negatywnych doświadczeń.
Co się dzieje, gdy ciało staje się „problemem”?
Nauczeni odłączania się od ciała możemy postrzegać je jako problem. Na przykład jako coś co należy ignorować.
- Możemy wtedy lekceważyć napięcie, które się pojawia, ból, urazy fizyczne,
- Możemy zmuszać się do wysiłku fizycznego, który przekracza nasze możliwości.
- Ignorować ból,
- Objawy fizyczne,
- Nie chodzić do lekarza, fizjoterapeuty, niedojadać, przepracowywać się.
- Zdarza się też pójście drogą pracy nad „nieposłusznym” ciałem i chęć naprawiania go, ulepszania, dążenia to uzyskania takiego jego obrazu, który nas zadowala.
- Możemy też nadużywać ciało w ekstremalnej zabawie, seksie bez kontaktu, ćwiczeniach ponad siły, czy samookaleczeniu.

W takich przypadkach dialog z ciałem zostaje przerwany. Nie czując trudnych sygnałów, nie czujemy też, gdy ciało jest w dobrostanie, w przyjemności. Połączenie i dialog się urywa i to zarówno w obszarze trudnych doświadczeń, jak i tych zasilających, pełnych witalności i żywotności. Tracimy tym samym połączenie z wrodzoną mądrością, wspieramy się bardziej rozumiem niż czuciem i naturalną inteligencją somatyczną. Nie sięgamy już do swojego rdzenia, tracimy kontakt ze źródłem własnego potencjału, bo dotrzeć tam można tylko wsłuchując się we własne ciało.
Jak wracamy do ciała? I gdzie tu miejsce na terapię czaszkowo-krzyżową
Powrót do ciała nie polega na zmuszaniu się do czucia. Nie polega też na „przełamywaniu” oporu.
Zasobami i drogowskazami są tutaj:
- powolność
- łagodność
- bezpieczeństwo
W taki sposób pracuję z klientami w moim gabinecie w Poznaniu, wykorzystując terapię czaszkowo-krzyżową i metodę Somatic Experiencing i uważam, że jest to dobra droga do ponownego połączenia się z ciałem.
To ciekawa przygoda. Obszary i subtelności, które się pojawiają są zazwyczaj pełne poruszeń i sprawiają, że jest nam w życiu pełniej, lepiej, bezpieczniej z sobą i z innymi, „w bazie”. Początkowo połączenie z ciałem może być jedną wielką niewiadomą. Może wzbudzać niepokój. To obawa, że odkryjemy coś trudnego, tajemnicę, coś się okaże. Możemy wątpić, że to droga do pełniejszego, żywotnego istnienia. Wszystko to znam z własnego doświadczenia!
Często słyszę „muszę to sobie poukładać w głowie”, a tutaj zaczynamy układać w ciele. To dopiero jest zagadka i „robota”! Niespieszne dążenie do zrozumienia ciała, jego impulsów, zauważania drobnych zmian, szczególnie tych aspektów, które są zapomniane, odłączone, takie od których dawno temu odwróciliśmy wzrok i powolne ich obejmowanie to dla mnie jedna z dróg do powrotu do ciała. Świadomość i objęcie (nawet nie zrozumienie, ale właśnie przyjęcie!) doprowadzają do akceptacji i mogą dostarczyć niezbędnych zasobów do zmiany starych nieaktualnych wzorców i zachowań, które w nas tkwią, a są już niepotrzebne i uwierają.

Możemy nauczyć się traktować nasze ciało jako sojusznika do przezwyciężania naszych wyuczonych warunkowo nawyków. Możemy wykorzystać somatyczną inteligencję do ponownego połączenia się z ciałem by wyzwalać naturalne procesy regeneracji i uzdrawiania, co pomaga wyleczyć psychiczne rany i wznosi na nowy poziom połączenia z sobą i innymi.
Zaproszenie – terapia czaszkowo-krzyżowa w Poznaniu
Jeśli czujesz, że:
- jesteś głównie „w głowie”
- trudno Ci poczuć ciało
- Twoje ciało jest w napięciu lub odrętwieniu
- potrzebujesz łagodnej, uważnej pracy
📍 Przyjmuję stacjonarnie w Poznaniu. Zapraszam na sesje terapii czaszkowo-krzyżowej oraz Somatic Experiencing. O tym, jak przygotować się do sesji przeczytasz TUTAJ
Umów się TUTAJ lub zadzwoń do mnie/ wyślij SMS: 691846899
Źródła inspiracji:
Pat Ogden, Janina Fisher – Psychoterapia sensomotoryczna
Peter Levine – prace z obszaru Somatic Experiencing


